Mały spoiler

czwartek, 8.września.2011, 18:21



Kochani!


W związku z uwagami, że jest słodko (z czym, się zgadzam), napiszę kilka słów wyjaśnienia i dam Wam pierwszy chyba w historii tego bloga spoiler, który mam nadzieję Was zaciekawi i utwierdzi w przekonaniu, że nie będzie tak różowo. ;P


Najpierw kilka słów ode mnie... Ta część jest specjalnie pełna słodyczy i uniesień, gdyż w V cz. dla odmiany będzie tego baaardzo niewiele. Cieszcie się więc, póki u nich wszystko dobrze... ;P


Jeśli chodzi o zazdrość i problemy, w V części będzie tego sporo. Zdradzę, że w VI wyjaśni się sekret Alrena, zaś w VII znów będą kłopoty i... będzie groźnie! ;D


O dalszych częściach na razie pomilczę. ;)


Podsumowując, to ostatnia taka beztroska część BM. ;) W tomie II BM (części od V doVIII), dużo się zmieni. ;)


Pozdrawiam i cierpliwości! ;D


***


A teraz mały spoiler z części V, pt. „Szkolenie Elli”. ;)


„Kiedy tak siedziała i patrzyła w pogodne niebo, pozwalając, by łagodny wiatr owiewał jej twarz, niespodziewanie usłyszała znajomy głos. Ten, który chciała usłyszeć najbardziej...


-        Witaj, Wasza Wysokość. – jego ton był tak oficjalny, że Ella nie mogła uwierzyć, że mężczyzna, który przed nią teraz klęczał, to jej Ren.


-        Cześć Ren... – rzekła nieśmiało.


-        Jestem Alren, nie Ren, Pani. – spojrzał na nią, ale jego wzrok był zupełnie pusty i wręcz poraził dziewczynę.


Nie było w nim żadnych emocji. Jego oczy nie wyrażały ani miłości ani gniewu, zupełnie nic. Ellę przeszył niemiły dreszcz.


-        Nie wygłupiaj się. Wiem, że mnie nabierasz tym zachowaniem... – rzekła niepewnie – Nie mam dziś nastroju na żarty.


-        Z całym szacunkiem, Wasza Wysokość, mówiłem poważnie. Od dziś ty jesteś Mirellą, a ja Alrenem.


-        Przecież jesteśmy teraz sami! Po co te uprzejmości? – krzyknęła Ella, podbiegając do niego i zmuszając go, by wstał i spojrzał jej w oczy – Co się  z tobą dzieje, Ren? Dlaczego jesteś taki dziwny?


-        Puść mnie, Księżniczko. – powiedział spokojnie, kiedy ona płonęła z emocji.


-        Przestań! Błagam cię! – oczy jej się zeszkliły – Popatrz na mnie normalnie, drocz się, ile chcesz., możesz nawet się ze mnie śmiać, ale proszę... Nie bądź taki, jak teraz! – szarpała go za ubranie i wtedy on chwycił jej dłonie, i siłą odciągnął od siebie.


-        Mirello, to niemożliwe. – odparł nadal opanowanym tonem – Uspokój się i chodź za mną. Śniadanie i Syriana już czekają.


-        Mam to gdzieś! Nigdzie nie pójdę, dopóki mi nie wyjaśnisz, o co tu chodzi! – kipiała ze złości, a on sprawiał wrażenie niewzruszonego – Jak możesz być taki zimny po wczorajszej nocy? Nawet nie... W ogóle po tym wszystkim, co razem przeszliśmy! Jeśli coś się stało, powiedz mi o tym... – patrzyła na niego błagalnie, panicznie szukając choćby iskierki uczucia w jego oczach, ale bezskutecznie.


-        Wasza Wysokość, musisz zrozumieć, że Ren i Ella umarli, a wraz z nimi to, co ich łączyło. – głos mu nawet nie zadrżał, gdy to mówił – Teraz są Mirella i Alren. Księżniczka Miryonu i jej strażnik. Będę cię strzegł, aż do ostatniej kropli krwi, lecz nie oczekuj już ode mnie tego, czego nie mogę ci dać.


-        Chyba nie mówisz o... – Ella się załamała i aż usiadła na brzegu fontanny z wrażenia.


-        Tak, mówię o miłości, w każdej jej możliwej postaci. Ren, który kochał cię całym sercem już nie istnieje... Musisz się z tym pogodzić, Wasza Wysokość. – stwierdził poważnie, a Ella nie wierzyła własnym uszom.


-        Jak to nie istnieje?! Co ty bredzisz, do diadła! Co oni ci zrobili wczoraj rano? Albo raczej, co zrobili ci dzisiaj? – zaczęła się zastanawiać, czy na zmianę jego osobowości nie wpłynął wczorajszy rytuał powrotu Shiryena. Może naprawdę mu coś poprzestawiali w głowie, by się nie buntował przeciw zasadom?


-        Nic. Uprzedzałem, że tak się stanie...


W tym momencie do Elii jak bumerang powróciły słowa o zmianach, o których rzeczywiście wczoraj wspomniał. Nigdy jednak nie sądziła, że będą tak szokujące. To było nie od przyjęcia! Po chwili kompletnego szoku, pozbierała myśli i wstała, przybierając waleczną postawę.


-        To Syriana, prawda?


-        Nie rozumiem, o czym mówisz, Księżniczko.


-        Skończ już z tymi uprzejmościami, bo robi mi się niedobrze! – huknęła na niego – To przez nią się tak zachowujesz, prawda? To ona kazała ci się ode mnie odsunąć? – była pewna, że tak się stało.


-        Mylisz się pani. Co mam zrobić, byś uwierzyła, że nie będziemy już razem?


-        Musiałbyś mi w oczy powiedzieć, że mnie nie kochasz... – rzekła ryzykownie – Ale tego przecież nie zrobisz, prawda? Nie można wymazać tak silnych uczuć w ciągu jednego dnia czy nocy.


Miała nadzieję, że skruszą go te słowa i zaraz wszystko jej wyjaśni, ale pomyliła się. Jego spojrzenie nadal było puste, a postawa nieugięta. Nie mieściło jej się w głowie, że można być tak dobrym aktorem, więc tym bardziej taki Ren ją przerażał...


-        Jeśli taki jest twój rozkaz, Pani...  - popatrzył jej głęboko w oczy, aż zadrżała – Nie kocham cię. Z nami koniec. Powtarzam po raz kolejny, Ella i Ren już nie istnieją. – mówił to z takim przekonaniem i tak lodowatym tonem głosu, że Ellę zalał zimny pot.”


***


Miłego dnia! ;D


Ren



Aruell
Nastrój: ;P
Kategoria: brak kategorii
tagi: spoilery